poniedziałek, 31 października 2011

Aby na pewno?

Wspaniały utwór. Natknęłam się na niego całkiem przypadkiem. Tytuł oznacza "Oko gwiazdy" lub "Uczeń gwiazdy", ah ta kontekstowość japońskiego: ). Takie kojące, prawda? Tak rzadko trafiam na coś, co odczuwam w niesamowity sposób. Czuję nową siłę. Potrzebę stworzenia.
Ostatnio zaczęłam myśleć o moim opowiadaniu. "Piszę" je w sumie już od paru lat, jednak nigdy nie byłam w stanie napisać go do końca. Zawsze było coś, co mówiło "nie". Jednak w moim sercu były obecne. Fabuła, postacie przechodziły w mojej głowie wiele metamorfoz, śmierci i rodziły się ponownie. Teraz czuję, że warto spróbować. Obudzić na nowo pasję, siebie również. Szukać drogi i rozważać, analizować. Przenieść się w inny świat. Tak, to zdecydowanie lubiłam najbardziej. Jednak tym razem mam nadzieję na spotkanie kogoś kompetentnego, kto wytknie błędy. Poprzednio nie miałam niestety takiego szczęścia i szkoda trochę. Głaskanie w takich wypadkach tylko pogarsza sprawę. Może blogger przyniesie mi szczęście :)?

Krótko, bo chyba nie lubię pisać o sobie.
W następnej notce spodziewajcie się "Wycieczki na Jowisza" czli będzie kosmetycznie --- trądzikowo. Co to będzie? Niespodzianka:).

Cokolwiek potrafisz lub myślisz, że potrafisz, rozpocznij to. Odwaga ma w sobie geniusz, potęgę i magię.
Johann Wolfgang Goethe

wtorek, 25 października 2011

Moje zdanie o podkładach, korektorach i pudrach drogeryjnych (opartych na olejach mineralnych).

Witajcie. Dzisiaj chciałam napisać o kosmetykach kryjących i idealizujących, które można znaleźć w zwykłych drogeriach.
Dla mnie pierwszym kryterium w wyborze podkładu/pudru/korektora jest kolor. Jako posiadaczka bardzo jasnej, brzoskwiniowej cery miałam z tym bardzo duży problem. Myślę, że stopień opalenia mojej cery jest bliski dermakolowi 208, jednak on jest w szaroróżowej tonacji przez co wydaje sie znacznie jaśniejszy. Jeżeli już znalazłam jakiś jasny podkład był on zwykle w tonacji żółtej lub szaroróżowej. Brzoswiniowe podłady były dla mnie zdecydowanie zbyt ciemne i efekt "egipskiej opalenizny" wolałam sobie darować. Korektory  tutaj problem był tai sam jak z podkładami. Najlepszy moim zdaniem był Shiseido "Natural Finish" w odcieniu "01 Beigie Clair" (był żółtym i najjaśniejszym korektorem z jakim miałam do czynienia). Co do wyboru pudrów — tutaj nie było tak źle, bo firmy nie tak rzadko oferują odcienie transparentne, które są raczej neutralne (miło wspominam "Shine & Redness Eliminator" dwukolorowy prasowaniec z  Lumene).
Wielką wadą jest  sposób opisywania przez producenta kosmetyku. Kosmetyowi przypisywane są magiczne właściwości krycia, matowania przez dobę i więcej oraz niekomedogenność. Największą porażą(dla mnie) był korektor firmy Maybelline - "Pure.Cover Mineral". Producent chwali "Idealnie tuszuje niedoskonałości skóry. Nie zatyka porów.Bez talku. Bez olejów. Bezzapachowy." Co do tuszowania niedoskonałości to różnie z tym bywa. Faktycznie nie ma zapachu. Ale niekomedogenność jest kompletną bzdurą. Po  żadnym innym specyfiku mnie nie wysypało jak po tym. Większość pryszczy które miałam na twarzy rozpoczynając leczenie to była jego sprawka, a użyłam go tylko kilka razy. Zwróćcie też uwagę na formę zapisania tego na opakowaniu. Miałam również duży problem ze znalezieniem składu, ale jednak mi się udało. Oto on:



cyclopentasiloxane, hydrogenated polyisobutene, glycerin, sorbitan isostearate, propylene glycol, titanium dioxide, ozokerite, phenoxyethanol, magnesium sulfate, disteardimonium hectorite, disodium stearoyl glutamate, methylparaben, acrylates copolymer, alumina, butylparaben, aluminium hydroxide, magnesium ascorbyl, phosphate, calcium panthetene sulfonate, tocopherol, dexstran sulfate, silica, titanium dioxide, iron oxide, mica, CI77499, CI77491, CI77492.




Dowód zbrodni:
(Zdjęcie mojego autorstwa)
Jak widać silikony czy gliceryna to składniki nie zapychające porów. Czyste herezje.


Podczas używania kosmetyków moja cera była szara, ziemista i bez życia. Kiedy jednak nadszedł moment odstawieni mazideł, koloryt się znacznie poprawił. Pomijając zmiany spowodowane trądzikiem, wszystko wygląda dużo lepiej. Pierwsze wyjście bez "szpachli" z domu nie było przyjemne. Pomimo tego, ze uczesałam się tak, aby jak najmniej twarzy było widać i wszyłam wcześnie rano, miałam wrażenie, że wszyscy się na mnie patrzą. Oczywiście tak nie było i teraz już się tym nie przejmuję. Bez problemu wychodzę gdzieś bez pomalowanej skóry. I jest mi z tym dużo lepiej :). 
Zachęcam również do spróbowania odstawienia fluidów czy korektorów --- przynajmniej na jakiś czas, przeczekanie najgorszego i zadecydowanie czy naprawdę makijaż jest tak ważny. Miłego wieczoru :).

niedziela, 23 października 2011

Od czegoś trzeba zacząć :).

Witajcie. Po pewnym przemyśleniach, postanowiłam sobie założyć bloga. Chciałabym tutaj prowadzić coś w rodzaju pamiętnika i opisywać moje problemy związane ze skórą, a konkretnie trądzikiem i kosmetykami. Mam nadzieję, że zapał mi szybko nie minie :). Miłego dnia!
 
Copyright 2009